No i stało się!!! Czwarty Miniwspin za nami i z niecierpliwością czekamy na wyniki 🙂 A póki co odprężcie się i pooglądajcie jak było. Na początek wizerunek małego mistrza w rozpaczy po niezdobyciu Topu :).

Klaty się rozmnożyły!!! Ale to wspaniała wiadomość dla fotografującego ponieważ ciała wspinaczy są niezwykle fotogeniczne. I to nie tylko mężczyzn ale również kobiet – żeby mnie tu ktoś o coś nie posądził :). Jednak swoje prawdziwe walory pokazują dopiero w czasie wspinaczki. Tam – układają się w różne esy floresy i wystarczy wtedy troszkę dobrego światła aby móc powiedzieć „A wszystko to z przyjemności patrzenia”.
Kolejna runda! Tym razem … przed przedostatnia :). Nie będę strzępić języka – sami zobaczcie 🙂
Kochani tak jak wspominałam na FB działamy dalej i mamy już pozwolenie od naszego informatyka, żeby zamieszczać posty. Wy nie widzicie dużej zmiany na blogu ale my tak, a wkrótce zobaczycie zmiany na stronie. W każdym razie mamy wiele zaległych postów więc zaczynamy!!!
Pierwszy na widelec leci MINIWSPIN.
Pełen relaks: promienie słoneczne smagają twoją twarz, delikatny wiaterek przelatuje obok, kilka mięśni nieśmiało przypomina o swoim istnieniu, samozadowolenie ze zdobytej drogi daje o sobie znać… ale przede wszystkim wielka radość ogarnia Twoje serce: zdaje się, że już wiesz co należy po kolei ze sobą pospinać i powiązać, żeby nie skitrać się na dół.
Trzecia edycja Mini Wspinu. Żeby nie było nudno zaczynamy ograniczać szkła. Tym razem w ruch poszło rybie oko 15 mm i tele 70-200 mm (ze wskazaniem na 200). Czyli co można zobaczyć na bardzo szerokim i … no powiedzmy wąskim kącie. Oba mają bez wątpienia swoje zalety i swoje wady, oba też mają swoich amatorów, choć jak wiemy preferencje fotografików zmieniają się z czasem. Ale co lepiej wypada w przypadku fotografowania wspinaczy? I w dodatku na ścianie?
Druga runda Strato Wspin Maratonu za nami 🙂 Jak zawsze niesamowita atmosfera i ludzie – kto nie był niech żałuje a na pocieszenie kilka fotek 🙂 Mamy nadzieję, że oddają atmosferę.
.
.
.
.
.
.
.
.





