Widowisko to było piękne nie tylko od strony wizualnej. Rytm, kolor, ruch, precyzja, radość … to wszystko sprawiło, że widowisko było niezapomniane i pełne niezwykłej atmosfery. Na pustynnym obszarze Rajahstanu, gdzie cisza była zupełna, a gwiazdy świeciły mocniej niż zwykle wzbudzało to jeszcze większe emocje. Zresztą nie ma co gadać… sami zobaczcie.
Jak wiele radości mieści się w człowieku i ile z tego można dać innym? Czasami nie trzeba wiele żeby komuś pojawił się uśmiech na twarzy. To zdjęcie to żywy tego przykład :). Misterną kolorystycznie konstrukcję płaszczyków zobaczyłam na wydziale Prawa i Administracji UŁ. Z początku pomyślałam, że to zbieg okoliczności i zaczęłam bliżej przyglądać się pracy Pana ochroniarza, który przyjmował kurtki. Szybko okazało się jednak, że pomysł płaszczykowej „tęczy” to jego inicjatywa. Pozostaje mi się tylko uczyć jak tam gdzie inni widzą tylko prozę życia spostrzegać jego piękno :).
Aż miło było popatrzeć :). Nam do takiego poziomu jak prezentowali zawodnicy jeszcze daleko ale przynajmniej pocieszyliśmy oko. Były wzloty i upadki – niektóre nawet bardzo efektowne – krew, pot i dopingowanie. Były też emocje i atmosfera. Byli świetni zawodnicy i świetna publiczność. No i byliśmy my :). Poniżej galeria z efektem tej mieszanki. A wszystkich, którzy jeszcze nigdy na ścianie nie byli serdecznie zapraszamy – nie traćcie czasu na zastanawianie się!!!
Od dawna obiecujemy, że podzielimy się zdjęciami zrobionymi w Indiach, a systematyczna archiwizacja, którą rozpoczęliśmy przypomniała nam o wielu zdjęciach, które bardzo lubimy, a które może i Wam się spodobają.
Zdjęcia, które będziecie mogli zobaczyć poniżej zostały zrobione w szkołach w różnych częściach Rajasthanu – stanu w północno-zachodniej części Indii, rozciągającego się na powierzchni minimalnie przekraczającej powierzchnię Polski.
Byliśmy widzieliśmy to taka kategoria na naszym blogu, która dotyczy miejsc i ludzi z którymi spotkaliśmy się przy okazji jakiegoś wydarzenia. To strasznie ciekawe zajęcie – pozwala poprzyglądać się i trochę może popodglądać co robią inni, jak żyją, jakie mają hobby i pasje. Tym przyjemniejsze jeśli mowa o tancerkach brzucha, które w sobotę mieliśmy okazję podziwiać – oczywiście dzięki zaproszeniu Ewy, którą w tym miejscu bardzo serdecznie pozdrawiamy.
Tym razem w dużej mierze postawiliśmy na światło zastane i jak zobaczycie poniżej OPŁACAŁO SIĘ 🙂
Latami marzyliśmy o tym, aby wybrać się na sylwestra w góry i w końcu się udało. Wybór padł na Bieszczady z kilku powodów, głównie chodziło nam o klimat, atmosferę o to coś czego naszym zdaniem nie ma już w Tatrach.
Udało nam się zebrać doborową ekipę, dziewięciu wspaniałych osób. Postawiliśmy na różnorodność 🙂 i warto było:) W tym miejscu dziękujemy z całego serca naszym współtowarzyszom i towarzyszkom. Oczywiście nie mogło zabraknąć 10 członka ekipy, po raz kolejny był to niezawodny canon 5D 🙂
At the very beginning few words to my colleges with whom I visit Latvia.
Thanks a lot for very good time. I hope that You will like the pictures I put above. If You want any of these pictures in full resolution please feel free to write to me.
Jeszcze w starym roku w grudniu miałem okazję spędzić kilka dni na Łotwie. Sam wyjazd powiązany był z realizacją projektu międzynarodowego jednak nie mogłem się powstrzymać, aby nie wziąć aparatu. Skutkiem tego oczywiście był kolejny bagaż do noszenia:) jednak jest to zawsze słodki ciężar, chyba że mówimy o trekkingu:). Czasu nie było dużo bo zaledwie trzy dni. Jednak w trakcie tego, krótkiego pobytu po raz kolejny przekonałem się, że wszędzie można spotkać przyjaznych ludzi, którzy chętnie służą pomocą, jak również po raz kolejny doświadczyłem uczucia „odkrycia” i zachłyśnięcia się czymś nowym nie poznanym wcześniej. Sprzyja to zdecydowanie dostrzeganiu tematów do fotografowania. Mimo, że Łotwa nie jest krajem orientalny w stosunku do Polski to jednak, można dostrzec rzeczy, które przyciągają naszą uwagę.
Read more
Życie dostarcza obrazów ciągle. Jedne radosne, drugie smutne, niektóre ciepłe, kolorowe, inne szare i ponure. Wszystkie jednak mogą być piękne jeśli się tego piękna szuka. A może nawet nie o piękno czasami chodzi … ale o tę ciekawość, która w nas wszystkich drzemie… No w każdym razie my ostatnio mieliśmy okazję partycypować w pięknych obrazach, których dostarczyły nam dziewczyny w Casablance – piękne kobiety z masą wdzięku i pasją na którą chce się patrzeć. Poniżej kilka foteczek z tego wydarzenia.
Bo ja potrzebuję dzisiaj powiedzieć coś szczęśliwego. Kiepski dzień wyłażący nie wiadomo skąd i dlaczego wymaga weryfikacji i to szybkiej – takiej żeby nie zwariować i nie dać się ponieść. Trzeba go stłamsić w zarodku a jeszcze lepiej zamienić na coś pozytywnego. Zatem o czym pozytywnym mogę myśleć? A dodać należy że chcę myśleć o fotografii…. To nie jest trudne zadanie. Przede mną emocje, uśmiech, uczucia, moment, chwila, której mogłabym nie zauważyć bez aparatu. To również brak tego momentu ze względu na zbyt duże skupienie na obiektywie, przesłonie i czułości, świetle i focusie. Jak więc patrzeć żeby zobaczyć? Jak zachować tą wrażliwość, której się szuka i którą chce się złapać bo tylko wtedy fotografia nabiera sensu? To niełatwe.
Niektórzy się z tym rodzą, inni się uczą, a jeszcze inni nigdy jej nie doświadczą bo nie szukają. A poza tym czy nie można tego wszystkiego doświadczać bez aparatu? Po co on? Po co łazić i zastanawiać się jak to będzie wyglądać przez obiektyw? Ano… nie do końca wiem. O przyczynę fotografowania można pytać ale nie wiem czy można się spodziewać klarownej odpowiedzi. To jak w przypadku malarstwa czy szydełkowania, albo projektowania. Chęć tworzenia po prostu jest i nie ma co jej zaprzeczać. Wędruje sobie między nami, bytuje to tu to tam – tu lubi się zabawić, tam popada w refleksję, a gdzie indziej jednoczy ludzi. Chęć tworzenia czasami wykorzystuje narzędzia, które dają jej większe możliwości i spełniają jej chorobliwe zachcianki. Chęć tworzenia walczy o nasz czas i nasze zaangażowanie i nie pozwala skupić się na niczym więcej, nie daje chwili wytchnienia i ładuje akumulatory do działania. Cieszmy się nią i doceńmy jej starania, dajmy się jej ponieść bez opierania się i strojenia fochów a zrewanżuje się poczuciem spełnienia i szczęścia. To znaczy… mam taką nadzieję :).

Pireneje
Mam nadzieję, iż już niedługo zaprosimy Was do obejrzenia naszego projektu z hiszpańskich Pirenei. Był to wyjazd trekkingowy połączony z przyjemnością fotografowania pięknych krajobrazów. O rozterkach fotografować czy chodzić 🙂 pisaliśmy już trochę przy okazji Bieszczad (http://blog.ukrytewkadrze.pl/?p=46). Tym razem postanowiliśmy pochodzić po wyższych górach. O to przedsmak tego co udało nam się tam zobaczyć.
Wczoraj mieliśmy możliwość uczestniczenia w wernisażu zdjęć wykonanych przez Tomasza Sikorę dla TOP SECRET w ramach Fotofestiwalu. Sesja zrobiła na nas duże wrażenie, dlatego też nie mogliśmy się powstrzymać przed rozmową z fotografem na temat inspiracji oraz realizacji tego przedsięwzięcia.
Trzy dni temu kiedy umieszczałem post dotyczący mojego powrotu z Bieszczad jeszcze nie wiedziałem o zdarzeniu jakie miało miejsce w Syrii. Po studenckich demonstracjach przeciwko reżimowi Prezydenta Bassara al Asada, siły rządowe dokonały szturmu na akademiki w trakcie którego zgineły 4 osoby. Wszystko to działo się w Aleppo. Mieście do tej pory niedotkniętym trwającym od marca 2011 roku wewnętrznym konfliktem między ludnością syryjską i opozycja, a prezydentem Asadem wspieranym przez wojsko. (Więcej o tym wydarzeniu można przeczytać na BBC i ASIAONE linki poniżej. )
Wczoraj wróciłem z pięknych Bieszczad, po szaleńczym trzy dniowym “maratonie” i przejechaniu 800 km. Jak zwykle pierwszy i ostatni nocleg był w Cisnej w Bacówce pod Honem (www.podhonem.pl), którą z całego serca polecamy. Świetna obsługa, pyszne jedzenie i znakomita atmosfera. Już nie długo na odświeżonej stronie bacówki pojawią się zdjęcia tego wspaniałego miejsca naszego autorstwa. Dziś chciałbym Wam pokazać kilka zdjęć wykonanych na tym wyjeździe oraz wcześniej i jednocześnie zapytać jakie macie doświadczenia z fotografowaniem w górach.
W związku ze zbliżającymi się Świętami Wielkanocnymi – naszymi pierwszymi na blogu – wszystkim życzymy zdrowych i spokojnych Świąt, dużo pogody ducha i radości na każdy dzień życia, smacznego Święconego w gronie najbliższych oraz mnóstwa słońca 🙂 i mokrego Dyngusa.